ZAPRASZAMY
« [ Ilość wyświetleń: 290

Gdy w związku jesteś za fajna


Na wstępie znajomości bawi cię każdy jego żart - nawet o kierowcach bmw. A po paru mie­siącach jedna brudna skarpetka na podłodze wprawia cie w nerwy. I wówczas pora na refleksje –czemu ? Bohaterką takiego scenariusza może być każda dziewczyna. Dużo osób nie wie o tym, bo niby jak mogą być fajne. W końcu w relacjach panuje jedna zasada: trzeba być sobą. Ale ile z nas nie pragnie zrobić dobrego pierwszego wrażenia? Ile dziewczyn na początku znajomości nie pochłania wszystkich słów partnera?
Ile osób nie odwołało wyjścia z przyjaciółkami, by posiedzieć wieczorem z ukochanym na kanapie? Każda przez to przeszła. Jednak część z nas nie zaznała jeszcze zaznać gorzkich skuków takich czynów i ma to jeszcze przed sobą. Bo nie należy wyrzekać się siebie dla związku. I mimo, że pewnie słyszałyście to sto razy, powiem po raz 101: związek będzie udany, jedynie gdy to siebie stawiamy na pierwszym miejscu.
A co jak on nie ma ochoty rozmawiać o waszych problemach
Warto przeprowadzić rachunek sumienia. Pomyśleć czego wymagamy od relacji. Lecz bycie blisko to nie jedynie spełnianie naszych oczekiwań. Pomyślmy czy wymagania jakie mamy wliczają się do sfery relacji z partnerem. Może wyjść na to że dużą ich część zrealizujemy same. A jednak nierzadko oczekujemy od partnera, by dał nam to czego potrzebujemy z racji swej zaniżonej samooceny czy braków emocjonalnych , wyniesionych np. z domu czy z poprzednich związków. Ponadto wysoka samoocena ma dotyczyć wewnętrznego przeświadczenia, że jestem wartościowym człowiekiem, nawet gdy robi błędy, a nie z tego, że mam przy sobie kogoś. Nie możemy patrzeć na siebie oczami innych. Gdy związek to jedyne źródło naszych informacji o nas to jest zle. I wówczas warto popracować nad sobą. Należy oddzielić to co tu i teraz od tego, czego si obawiamy z racji wcześniejszych doznań. Słowa: ,, Wcześniej byłaś fajniejsza, znaczą, że druga osoba nie wie, co się dzieje. Trzeba wówczas objaśnić czemu coś nas zmieniło. Twój sex partner sam nie zgadnie czego chcesz. I nawzajem. Wszyscy na początku związku trochę udajemy twierdzi seksuolog Anetta Anna Uznałabym mimo to, że jest to raczej cześć autoprezentacji. Pragniemy wypaść dobrze. Ale problem tkwi w tym, czy się w tym nie zatracamy. Udawać wcale nie jest dobrze. Jak kobieta jakiś czas nie jest sobą w pewnej chwili zacznie myśleć czy jej potrzeby są na pewno zapewnione. Na wstępie znajomości przymykamy oczy na pewne zachowania. Ponadto nie należy zapominać, że nie należy wchodzić w związek uznając, że kogoś zmienimy. A jak z kompromisami ? Tak w relacji warto się nauczyć dopasowywać do Siebie. Nie należy mimo to wymagać by ktoś, że ktoś się dla nas zmieni.
I nie warto uznawać, że jedynie kobieta gra. Mężczyźni też na wstępie mocno się starają, bardziej skupiają się na partnerce, mocniej ją wspierają. A wiec kobieta odczuwa mniej leku i napięcia. W nowych relacjach jesteśmy bardziej nastawieni na rozmowę, bo jeszcze za dużo od siebie się oczekujemy. Lecz to jest naturalne, jedyna metoda by się w tym nie zatracić to komunikacja. Bo problemy tworzą się wówczas gdy ich nie poruszamy. Nie istnieją związki bez problemów. Wspólne doświadczenia jak i doświadczenia obu partnerów mogą być podłożem konfliktów, których nie rozwikłamy o ile nie będą rozwikłane. Nie istnieje droga na skróty.
Każdy na początku liczy, że będzie łatwo. Zwłaszcza jak w naszym mózgu funkcjonuje cala ta chemia- uważamy, że aktualny związek będzie tym jedynym, naszym azylem. A tak naprawdę łatwo nigdy nie będzie. Nawet idealnie dobrani partnerzy czasem mają kryzysy- nie jedynie w związku ale i indywidualnie. Niektórzy uważają, że doskonałe relacje to te nudne. Może na wstępie warto spytać Siebie co jest elementem miłości ? Namiętność, zaangażowanie i intymność. Przy czym namiętność i entuzjazm nie są wiecznie- na wstępie funkcjonujemy wskutek chemii mózgu w związku z czym ewidentnie może się wydawać, że tak już będzie na stałe. Lecz nie to jest najważniejsze. Liczy się to, co stworzymy po drodze- chodzi tu o więź i przywiązanie. Nawet jak emocje ucichną, wrócimy do domu, gdzie wyczekuje nas partner tzn do swej bezpiecznej oazy. Nudę wiec warto tu zastąpić słowem akceptacja. Uznajemy siebie i wspomagamy nawzajem. Może autentyczna miłość jest wówczas, gdy dwójka ludzi siedzi wygodnie obok siebie na sofie, nie pokładając się na siebie nawzajem, nie zrzucając partnera w żadną ze stron, nie siedząc na sobie. W związku ludzie zwyczajnie powinni mieć chęć być.
Własne potrzeby
No tak, czy problem powstanie tak naprawdę z faktu, że na początku związku o swoich potrzebach po prostu nie mówimy? Ampera mówi: „Paradoksalnie jest tak, że im dłużej z kimś będziemy, tym bardziej obawiamy się mówić o tym , czego wymagamy. Zależy nam, a nie wiadomo, jak sytuacja prezentuje się po drugiej stronie. Kobiety nierzadko twierdzą, że muszą być odpowiednie dla swojego mężczy­zny. I tu trzeba się zastanowić nad tym, co my kobiety same sobie robimy- Pragniemy zachować pewien swój obraz w umyśle faceta. I obawiamy się ukazać swe autentyczne ja - dla wielu kobiet niełatwe jest np., że partner dostrzega ich fałdki na brzuchu czy rozczochrane włosy. Lecz to też jest efekt braku samoakceptacji”. „Lecz co wówczas, gdy faktycznie mężczyzna ucieka, bo dostrzega niedoskonałości kobiety?”,. „Pytanie, czy lekiem napawa go prawdziwe oblicze, czy fakt, że wcześniej ktoś przed nim udawał? Bo na ogół chodzi o to drugie, przez co mężczyzna czuje się oszukany. Lecz mężczyźni też budują swój obraz. Odwrotnie do naszych przekonań, ważne jest dla nich, by zaprezentować swą męskość, status, wartość. Co najważniejsze, poważny problem mają ze swą wrażliwością. Od dziecka wpaja się im, że muszą być twardzi, z tego powodu mężczyznom dużo czasu zajmuje otworzenie się.
Kobietą wpaja się emocje, z tego powodu umieją o nich mówić. A mężczyźni są o wiele mocniej powściągliwi, co nie świadczy o tym, że mniej odczuwają. Zwyczajnie na wstępie mają problem by mówić co czują. Nie zapominajmy również o tym, że to, co w związku nie wypowiedziane, tworzy napięcie i lęk, buduje masę domysłów. Jak więc kobieta nie otrzymuje jasnych deklaracji, czuje się niepewnie. Po jakimś czasie może nawet zacznie myśleć nad zrezygnowaniem z relacji, gdyż pojawia się rozsądek i strach, że być może daje za dużo w związek, jaki i tak nie przetrwa. Nie należy zapominać, że relacja to nie jest chłodna kalkulacja.
Jak znaleźć zgubę?
Tkwimy wiec w fazie gdzie rozsądek wygrywa. Kobieta zaczyna pokazywać swe potrzeby, czy nawet o nie powalczyć. I to wówczas nadchodzi chwila, gdy zdezorientowany mężczyzna pyta: „Co się tak naprawdę stało? Na początku byłaś taka fajna?" 1 co wówczas ?
Co jesteśmy w stanie zrobić?
Pomocna może być rozmowa, lecz nie każdy umie rozmawiać. Lecz jaka jest zasadność funkcjonowania w związku gdzie się nie komunikujemy. Można by go spytać co rozumie pod pojęciem fajna. Czy bycie fajną znaczyło że partnerka nie rozmawiała na pewne tematy udawała, że nie zauważa wielu rzeczy, była niezwykle tolerancyjna ? Czy nie wyrażała swych potrzeb ? A wiec ustalmy, że on w tej chwili mówi wprost, że czuje się oszukany, że nie miał pojęcia o tych potrzebach, o jakich ona poczęła teraz mó­wić. Ampera mówi: „Wówczas powinniśmy spytać wprost o jego potrzeby wobec związku. Do gabinetu lekarskiego nierzadko przychodzą pary jakie dopiero po 15 latach ze sobą po raz pierwszy zestawiają swoje wizje. Posiadają już dzieci, są rodziną, lecz wcześniej nie mówili na temat tego, czego od siebie oczekują”. No, a co z mężczyznami, jacy nie mają ochoty rozmawiać? Ameera stwierdza wprost: „To już jest przedmiot dojrzałości emo­cjonalnej. Za brak ochoty do rozmowy odpowiada multum lęków. Głównie partnerzy obawiają się powiedzieć na głos, gdzie tkwi problem, bo wtedy będą wyczuwali presję, by jakimś sposobem go rozwiązać. A to z kolei wymaga zajrzenia w siebie, w swe dawne doświadczenia, jakie czasem są bolesne. Nie mówienie głośno o swych uczuciach i nie pokazywanie ich też jest symptomem lęku przed wykonaniem kroku naprzód. Bo uznanie: »Kocham cię, jesteś dla mnie ważna, jestem zaangażowany7«, świadczy o tym, że pokazujemy swoje miękkie podbrzusze. Podobnie można by rzec: »Kocham cię, a więc teraz jest ogromne ryzyko, że czymś jesteś w stanie mnie skrzywdzić«. Podobnie jest z potrzebami i wymaganiami. Jak o nich mówimy; jeszcze mocniej dotkliwie wyczujemy zawód, jak nie będą one zrealizowane. No bo jak partner już o nich wie, to czemu nie robi nic, by je zaspokoić?”
Ukazanie siebie = Komunikacja
„Mężczyźni nadal mają kłopot z pokazaniem swojej wrażliwości, jaka tak naprawdę jest piękna. Wyczuwają, że mówienie o potrzebach emocjonalnych nie odnosi się do ich wizji męskości. Problem tkwi w tym, jak człowiek widzi samego siebie. Jak pytam w gabinecie mężczyzn, co pojmują przez mę­skość, mało z nich wskazuje na emocjonalność. I tu można dostrzec kryzys męskości. Jak mężczyzna nie jest do końca pewien swych potrzeb, prościej jest mu powiedzieć świadomie żyjącej kobiecie, że » wcześniej była fajniejsza«, niż powiedzieć sobie, że to on jeszcze mało o sobie wie. Wkroczenie w bliską relację może wywołać dyskomfort, jak i obawy przed odblokowaniem się”, nadmienia ekspertka.
Czy ona już doszła? Gdy w związku jesteś za fajna Czy rozbieżności w związku łączą czy dzielą?



Komentarze (2)
leszek

604796923
mariuszsotnik555

Być soba

Dodaj komentarz:
Autor:
Komentarz: 0 zn.

2 litera w wyrazie SEXUSTAWKI?
Dodaj zdjęcie +/ Max 8 MB
Czy rozbieżności w związku łączą czy dzielą? Czy ona już doszła?



NIE:
TAK: